Stary Dziwnów wczoraj i dziś

Siła fotografii polega na tym, że na ułamek sekundy świat zatrzymuje się w obliczu ulotnej rzeczywistości. Nasz hotel stylistyką i elegancją wnętrz nawiązuje do przedwojennej, bogatej historii kurortu Dziwnowa. Piękne zdjęcia w hotelowym lobby i restauracji są świadectwem tamtych czasów.

Dziwnów – Perła Bałtyku

Dziwnów, nazywany „perłą Bałtyku”, należał do najpopularniejszych miejsc wypoczynku, przede wszystkim dla berlińskiej elity. Paul Bergman, bogaty berlińczyk, przy samej plaży, w środku zdrojowego parku, zbudował największy na wybrzeżu bałtyckim hotel o nazwie „Kurhaus Ost-Dzievenov”.

Miejsca na pobyt sprzedawano w całej Europie, m.in.: Sztokholmie, Malmo, Wiedniu, Budapeszcie, Pradze, Rydze i w Warszawie. We wszystkich większych niemieckich miastach Dziwnów miał swoich przedstawicieli.

Kurhaus Ost-Dzievenov, największy hotel na wybrzeżu

Imponujący budynek rozciągał się wzdłuż wydmy na szerokość 117 metrów, z okien Goście mieli widok na morze bądź na otaczający budynek park kuracyjny, z imponującą, tryskającą fontanną na rondzie podjazdowym. W hotelu mieściło się 140 pokoi, zarówno pojedynczych osób jak i dla rodzin. Już wtedy, w 1890 roku, Goście cieszyli się współczesnymi wygodami, takimi jak gorąca woda w kranach i oświetlenie.

Od rzeki Dziwnej, położonej na drugim końcu uliczki, biegła wąskotorowa kolejka, którą wagonikami dostarczano węgiel z parowców do maszynowni. Tam przy pomocy kotłów parowych produkowano energię elektryczną dla dwóch generatorów oświetlających cały Kurhaus.

Do dyspozycji Gości była również biblioteka z licznym księgozbiorem oraz czytelnia prasy z Niemiec i zza granicy dostarczana na drugi dzień po ukazaniu się. W hotelu znajdował się salon muzyczny, restauracja, poczta, telegraf i dwie linie telefoniczne. Na zewnątrz rozciągał się ogród, a tam, dwa razy dziennie, w muszli koncertowej odbywały się koncerty zespołów instrumentalnych.

Hotelowa plaża, czyli wypoczynek i rekreacja

Na hotelowej plaży, w hali brzegowej, ustawionej na palach, znajdowały się szatnie i natryski. Na plaży odpoczywano, spożywano posiłki, a chętni mogli wypożyczyć sprzęt wodny. Na pragnących aktywnego wypoczynku czekały żaglówki, łodzie wiosłowe.

Osobne kąpieliska dla pań i panów, pozwalały na nieskrępowane korzystanie z kąpieli morskich. Ci, którzy nie przepadali za sportami wodnymi, mogli grać w tenisa, krykieta lub kręgle. Świetnie rozwinięta żegluga pozwalała na wycieczki parowcami: na Bornholm, Rugię, do Szczecina, Kołobrzegu, Międzyzdrojów i Kamienia Pomorskiego. W każdą sobotę organizowano wspaniałe bale, na których obowiązywał strój wieczorowy. Jedynym odstępstwem od etykiety była możliwość ściągnięcia przez panie kapelusza. Wieczorami plażę i powierzchnię morza oświetlały silne reflektory.

Ogromnym zainteresowaniem cieszyły się nocne rejsy statkiem wzdłuż promenady przy blasku księżyca. Organizowano wieczorki recytatorskie, muzyczne i włoskie noce, a także zawody wędkarskie, zarówno dla pań jak i panów.

Dziwnów na liście kąpielisk solankowych

Kiedy w 1896 roku odkryto źródło solankowe, świadczono nie tylko usługi hotelowe, ale również kąpiele solankowe, borowinowe, inhalacje i masaże. Miejscowość wpisano na listę kąpielisk solankowych. Uruchomiono odwiert solanki, jej duża wydajność, wynosząca nawet 200 litrów na minutę, pozwala na 10 000 kąpieli i inhalacji na dobę. W sanatorium uruchomiono również pijalnię wód. Z powodzeniem leczono w nim choroby serca, żołądka, układu oddechowego, niedokrwistość, reumatyzm i nerwice.

Trudno sobie wyobrazić, że ten wspaniały, elegancki świat znika w ciągu kilkunastu godzin. W nocy 30 na 31 grudnia 1913 roku wybrzeże Bałtyku nawiedziłsztorm. Potężne fale morskie zalały Dziwnów. Zniszczona została dzielnica zdrojowa a wraz z nią duma Dziwnowa, największy obiekt sanatoryjnyzwany Kurhaus….

Podczas sztormu zginęło mnóstwo kuracjuszy oraz mieszkańców miejscowości. W latach trzydziestych XX wieku w miejscu tragedii postawiono pamiątkowy kamień z wyrytą inskrypcją. Po latach napisy na kamieniu nie były już widoczne. Niemy świadek historii przez dziesiątki lat nie dawał żadnego świadectwa.

Dopiero w 2004 roku podczas wizyty dawnego mieszkańca ziemi kamieńskiej wyjaśniła się sprawa tajemniczego stożkowatego głazu od zawsze stojącego w dzisiejszym parku.

Okazało się, że kamień stoi dokładnie w tym miejscu, w którym stał dom zdrojowy – Kurhaus Ost Dievenov. W setną rocznicę kataklizmu na starym głazie zamocowano nową tablicę pamiątkową upamiętniającą Kurhaus i ofiary sztormu. Stary kamień i nowa tablica stanowią symboliczne nawiązanie do świetności dawnego kurortu.

Dzisiejszy Dziwnów ponownie stoi otworem dla wszystkich pragnących wypoczynku w tej pięknej okolicy. Szum morza, zapach sosen i szczęście zaklęte w bursztynie są ponadczasowe.


Powrót do pozostałych artykułów